Rozwój osobisty
Kiedy miałam 8 lat, a kuzyn 9, bawiliśmy się w skakanie na łóżko i usiadłam na jego kolana, a on skakał i czułam jego penisa. Było to przyjemne i od tamtego czasu uwielbiam się masturbować, zawsze robię to w nocy albo jak oglądam w internecie zdjęcia pochwy. Chcę się tego oduczyć, ale nie wiem jak, a ginekolog się boję, bo podobno bada przez odbyt. Mam 13 lat.
Moje dziecko chodzi do szkoły specjalnej, ma 13 lat, stwierdzono u niego upośledzenie w stopniu lekkim. Jest dzieckiem bardzo ruchliwym. Mam z tym bardzo duże problemy. Nie ma swojego zdania, często naśladuje kolegów, słucha ich. Bardzo brzydko mówi, nie zwracając uwagi, czy jest to dorosła osoba, czy jego rówieśnik. W szkole zapisałam go do psychiatry. Ale ma to chwilowy skutek. Jak dalej postępować?
Mam syna w wieku 15 lat. Towarzystwo, z którym się zadaje, to jego rówieśnicy, ale i osoby mające 18 i 19 lat. W najbliższe wakacje chcą całą grupą wyjechać na Mazury i wynająć domek. Mój syn chce koniecznie z nimi jechać. Niby znam te dzieciaki, bo są z okolicy, czasem niektórzy do nas wpadają, ale czy to nie jest za wcześnie? Czy powinnam puścić syna na samodzielne wakacje?
Moja 9-letnia córka lubi się masturbować, do tego używa np. nieotwartych tamponów, ołówka itd. Nie wiem, co mam zrobić, żeby ją tego oduczyć, przecież może sobie zrobić krzywdę, a na słowo "ginekolog" robi się cała czerwona.
W zeszłym miesiącu firma, w której pracuję, poinformowała nas, że nawiązują współpracę z coachem i że część z nas zostanie skierowana na konsultacje. Przyznam, że trochę się tym wszyscy zmartwiliśmy, bo kierownik nie chce nam powiedzieć, dlaczego część z nas musi w tym wziąć udział, a część nie. Obawiam się, że wyślą mnie jak na jakieś korepetycje, a jak nie poprawię swoich wyników, to się ze mną pożegnają. Czy powinnam się bać konsekwencji takich konsultacji?
Jak osiągnąć szczęście i pielęgnować dobry stan zdrowia psychicznego? Poznaj 19 wskazówek, dzięki którym poczujesz się spełniony, podniesiesz samoocenę i odnajdziesz sens życia. Pamiętaj, że zdrowa dusza to również zdrowe ciało.
Niedawno skończyłam 28 lat. Od 1,5 roku przebywam w Norwegii. Stało się tak dla dobra związku. Porzuciłam pracę w zawodzie. Jestem fizjoterapeutą, stale kończę dodatkowe kursy. Od kilku miesięcy nie wiem, co zrobić z własnym życiem. Duszę się. Myślałam, że wspólne mieszkanie i życie coś zmieni. Że stanę się narzeczoną, żoną, matką. Tymczasem po ponad 3-letnim związku nie było nawet zaręczyn. Tęsknię za pracą, rodziną i znajomymi. Marzę o rozwijaniu się. Mój chłopak natomiast nie mówi o przyszłości, jest zajęty własną firmą. Mam wrażenie, że myśli tylko o pieniądzach, mieszkaniu, samochodach i własnych marzeniach. Prawie nie rozmawiamy. Co mam zrobić, by być szczęśliwą?
Większość z nas jest przekonana, że zapominanie jest ściśle związane z wiekiem. Im człowiek starszy, tym gorsza pamięć. Uczeni przekonują, że to nieprawda i że nowych rzeczy możemy uczyć się do późnej starości.
Trzy miesiące temu zmienił się kierownik mojego działu. Osoba ta wprowadziła atmosferę strachu, często krzyczy, grozi zwolnieniami i generalnie czepia się każdego o niemal wszystko. Do tego wprowadza plany niemożliwe do zrealizowania, a gdy to się nie udaje (lub cokolwiek jest nie po jego myśli), to publicznie krytykuje "winowajcę". Coraz więcej osób myśli o złożeniu wypowiedzenia, ja też się nad tym zastanawiam. Odkąd warunki pracy się zmieniły zauważyłam, że mam problemy ze snem, jestem coraz bardziej nerwowa i co gorsza zdarza mi się wyżywać na bliskich. Jak sobie radzić z szefem-furiatem?
Moja dziewczyna ostatnio zarzuciła mi, że nie jestem wobec niej uczciwy, cały czas kłamiąc, że jestem w stanie dziewictwa (prawiczek). Nie uprawiałem seksu naprawdę, jedyne, co zrobiłem, to raz w życiu odbyłem z inną dziewczyną stosunek oralny, do czego się przyznałem. Nie ma to znaczenia, a bardzo mi zależy na dziewczynie. Nie chce ze mną być, a mieliśmy wspólne plany. Ona mówi, że współżyłem. Więc jej zdaniem nie jestem absolutnie prawiczkiem i dlatego koniec z nami. Odpowiedzi w internecie są różne. Bardzo mi na niej zależy, dlatego szukam informacji u eksperta.
Mam 14 lat. Moi rodzice są chyba 9 lat po rozwodzie, mieszkam z mamą, ojczymem i ich dwójką dzieci. Mam starszą siostrę, która się rok temu wyprowadziła. Dziewczyna taty mnie nie akceptuje, tak samo jak i mojej siostry, więc zakazała jej przychodzić, a ja sama nie przychodzę ze względu na nią i ze względu na to, że gdy byłam mała mój tata stosował przemoc wobec mojej mamy, siostry i mnie (wiem to od mamy). Ojczym też kiedyś parę razy uderzył, ale wiem, że to było niekontrolowane. Zdenerwowałam go. Wiem, że tata też kiedyś chciał się zemścić na mamie za to, że go zostawiła. Dlatego się go boję. Mam też w sercu pustkę po dwóch chłopakach, którzy tyle mi naobiecywali i okłamali mnie co do ich miłości do mnie. Przez to nie potrafię już zaufać nawet przyjaciołom (moja dawna przyjaciółka, moja mama i siostra mówiły mi, że jestem dziwna). Nie chcę wpadać w depresję, ale najgorsze było to, że jak zaczęłam 1 klasę w gimnazjum, to nikt mnie nie lubił. Teraz mam trzy koleżanki i jednego kolegę i chcę, żeby mnie polubili. Wszyscy próbują mi pomóc, ale nic z tego nie wychodzi. Jedna z tych koleżanek włamała mi się na konto na serwisie społecznościowym i wypisywała głupoty do moim znajomych, a teraz błaga mnie o wybaczenie. Mam jeszcze problem ze swoimi myślami - mam ochotę zwyzywać każdego nauczyciela i ucznia, zemścić się na klasie za zrobienie ze mnie kozła ofiarnego czy też zrobić coś tacie za krzywdzenie ważnych dla mnie osób. Pani pedagog w mojej szkole mówi, że jestem nadwrażliwa, ale czuję, że coraz gorzej się ze mną dzieje.
Jestem osobą, która pracuje w branży zgodnej z wykształceniem, mam kilkoro bliskich przyjaciół i całkiem dobrze dogaduję się z rodziną. Mimo to często myślę o sobie, że jestem "niewystarczająca". Jak sobie z tym poradzić?
Zaburzenia tożsamości płciowej (transseksualizm, transwestytyzm, transgenderyzm) i zaburzenia preferencji seksualnych (fetyszyzm, pedofilia, ekshibicjonizm, masochizm, oglądactwo) – pierwsze polegają na potrzebie życia jako osoba płci przeciwnej, a drugie sprawiają, że satysfakcja lub podniecenie seksualne są reakcją na nietypowe przedmioty lub działania, społecznie nieuznawane za bodźce seksualne. Jakie są przyczyny tych zaburzeń? Nie można powiedzieć, że konkretna przyczyna powoduje konkretne zaburzenie. Ich przyczyny są nieoczywiste, jednak stwierdzono, że składają się na nie czynniki biologiczne, środowiskowe i psychologiczne.
Proszę o poradę w sprawie syna, który ma 24 lata, nie uczy się, nie pracuje i nie chce zmienić tego stanu. Do tego przestał spotykać się ze znajomymi. Czas spędza siedząc przed komputerem (gry, internet, oglądanie filmików na YouToube). Od dłuższego czasu (ponad rok, jak nie dłużej) ma problemy ze snem, a raczej porami snu i czuwania (w nocy czuwa, a w dzień śpi). Od roku mieszka z ojcem, który nie potrafi go zmobilizować do działania, na moje prośby również nie reaguje. Nie wiem już, co z tym robić, a nie chcemy z mężem uciekać się do wystawienia walizek syna za drzwi, bo boimy się skutków.
Jesteśmy ze sobą prawie 3 lata, problem polega na tym, że każda próba podjęcia kontaktu z partnerką kończy się po 3 min, gdyż każe mi przestać, bo ją boli. Była już u swojego lekarza kilka razy i on nic nie stwierdził. Próbowaliśmy różnego rodzaju pomocy: żele, kremy, gra wstępna, robiliśmy nastrój, wszystko na nic; zmienialiśmy pozycje, robiliśmy przerwy i zero efektu. Mamy z tym straszny problem, gdyż już od 2 miesięcy nie współżyjemy w ogóle, gdyż partnerka nie chce, bo ją po prostu boli. Kiedy rozpoczynamy współżycie, wszystko wygląda normalnie, czuję, że partnerka jest podniecona itp., ale tylko gdy próbujemy się kochać, mówi, że ją boli i żebym przestał. Jakie mogą być tego przyczyny?
Czy należny pozwalać piętnastolatkowi na późne powroty do domu? Syn koleżanki, który niedługo skończy 15 lat, chce móc wracać do domu o godzinie 23. Koleżanka uważa, że to stanowczo za późno. Ale może jednak warto zaufać dziecku i pozwolić mu na późniejsze powroty?
Jestem na początku pierwszej ciąży i chciałabym się poradzić, jak uporać się ze stresem, który mnie męczy? Czy jest na to jakiś sposób?
Jestem od półtora roku w związku z chłopakiem (oboje mamy po 31 lat). Od początku nie działo się najlepiej w sferze intymnej, tzn. uprawiamy seks bardzo rzadko, bo raz na dwa tygodnie albo i rzadziej. Z tego, co wiem, była to także pośrednia przyczyna rozpadu jego poprzedniego związku. Chłopak nie jest typem wylewnego, ale okazuje uczucie poprzez ciepłe słowa, gesty. Nigdy jednak nie inicjował/uje zbliżeń, a gdy już to robi, to mam wrażenie, że jest to przede wszystkim 'ulżenie sobie' zamiast okazywania bliskości i uczucia. Czasami zainicjuje kontakt fizyczny, ale to dzieje się niezwykle rzadko.
Na co dzień spędzamy czas oglądając filmy, rozmawiając, ale bez namiętności, jak przyjaciele. Chłopak mówi, że nie ma ochoty i w ogóle nie myśli o seksie, bo jest zmęczony pracą i dojazdami. Ma faktycznie pracę, która wymaga skupienia, dojeżdża godzinę i wraca godzinę do domu. Jego główny problem to to, że chciałby zmienić mieszkanie, które od 6 lat wpędza go w depresję, bo jest małą, brzydką kawalerką i tym też często motywuje brak ochoty do zbliżeń. Czasem zwala też na mnie, tzn. mówi, że nie dbam o siebie, że on lubi makijaż, zapach itd. Uważam, że jestem atrakcyjną dziewczyną i to wymówki. Robił badania hormonalne - bierze leki na alergię (Symbicort) i ma nadwagę i wysokie ciśnienie. Badania wyszły dobrze, tylko prolaktyna 26,09 przy normie u mężczyzn do 25 ng/ml. Zależy mi na nim, nie wiem dlaczego tak się dzieje.
Mieszkam na małej wsi, jestem odcięta od świata, mam depresję, nerwicę, od jakiegoś czasu ograniczenie sprawności, ból w stawie biodrowym. Mieszkam z rodziną, z którą w ogóle nie rozmawiam, nie lubię prosić o pomoc. Bardzo mnie frustruje to mieszkanie - w pokoju obok brat zamieszkał z dziewczyną, co jest dla mnie bardzo denerwujące. Nie pracuję, nie mam żadnych obowiązków, mam jakieś paranoje, że się nie pozbędę bólu.
Czy muszę iść na pożegnanie koleżanki z pracy, która odchodzi na emeryturę? Sprawa jest o tyle dla mnie istotna, że przepracowałyśmy ze sobą 25 lat. Te lata jednak to było raczej schodzenie jej z drogi, przytakiwanie itp. Wszystko po to, aby uniknąć złośliwych komentarzy. W związku z tym mam wewnętrzny opór, ale z drugiej strony niektórzy twierdzą, że powinnam być ponad to, trzeba mieć klasę... I to jest sedno. Czy zawsze musimy być "ponad"? Ja przez 25 lat starałam się być "ponad" i mieć klasę. Ale może jak nie pójdę, to też będę się czuła źle. I tak źle, i tak niedobrze. Pewnie jestem małostkowa, ciągle myślę o tym, to pewnie tak jest. Męczy mnie to. Coraz częściej męczą mnie takie myśli, że coś musimy, bo tego się od nas oczekuje. Temat rzeka...
Stwierdziłam, że nowy rok to dobry moment, żeby zacząć dbać o swoje zdrowe. Na fali styczniowego entuzjazmu i noworocznej energii razem z koleżanką kupiłyśmy karnet do fitness clubu, celem było chodzenie co najmniej 2 razy w tygodniu na zajęcia grupowe. Miesiąc minął i okazało się, że tak naprawdę zamiast 8 wyjść do klubu zaliczyłam tylko 4 i rozważam zrezygnowanie z karty członkowskiej. Trochę mi jednak głupio, bo koleżanka zaliczyła prawe cały styczniowy plan i jakby na dodatek zyskiwała większą motywację do dalszych treningów. Jak to jest, że ja już po miesiącu mam dość, a jej tak łatwo przychodzi realizacja noworocznych postanowień?
Więcej z działu Psychologia
Redakcja poleca
Materiał sponsorowany