Chcą zablokować zbiórkę, prokuratura stawia zarzuty. Co na to Agnieszka Rylik?

2025-04-02 12:55

Kiedy była pięściarka Agnieszka Rylik wyznała na początku roku, że ma poważne kłopoty zdrowotne i osobiste, tysiące ludzi postanowiły jej pomóc. Na konto zbiórki charytatywnej wpłynęły ponad 444 tysiące złotych. Teraz jednak wpływają fakty, które rzucają cień na całą sprawę.

Chcą zablokować zbiórkę, prokuratura stawia zarzuty. Co na to Agnieszka Rylik?
Autor: zrzutka.pl/rylik

51-letnia Agnieszka Rylik w przeszłości odnosiła duże sukcesy w boksie oraz kick-boxingu, zostając mistrzynią świata w obu tych dyscyplinach. 

Od początku ujawnienia informacji o osobistych problemach nie kryła, że chcąc "stanąć na nogi" nie ma na myśli tylko choroby kręgosłupa, ale także długi, brak mieszkania, ubezpieczenia itd.

Nikt chyba się jednak nie spodziewał, że w grę mogą wchodzić prokuratorskie zarzuty oszustwa, a wśród poszkodowanych jest osoba, która straciła dom w pożarze, zmagająca się z chorobą onkologiczną.

Co na to Agnieszka Rylik?

Poradnik Zdrowie: Żyję z urazem kręgosłupa

Agnieszka Rylik i problemy zdrowotne

W swoje 51. urodziny (21 stycznia) Agnieszka Rylik w mediach społecznościowych dość szczegółowo opisała swoją aktualną sytuację życiową i zdrowotną. Te same informacje pojawiły się potem także w opisie zbiórki.

Kobieta mówiła przede wszystkim o problemach z kręgosłupem i depresji po śmierci partnera:

- Zostałam sama i prawie przestałam chodzić przez problemy z kręgosłupem. (...) Zawsze myślałam, że jak mam dwie ręce i dwie nogi w miarę zdrowe, to zawsze sobie poradzę, niestety zwyrodnienia w odcinku lędźwiowym kręgosłupa sprawiły że nogi drętwiały i zaczęły się problemy z poruszaniem. Nie mogłam chodzić, ani stać dłużej niż parę minut. Nie mogłam się schylić. Nie wspominając o bólu - pisała Agnieszka Rylik, wymieniając kolejne problemy. 

Okazało się, że już w czasie kariery sportowej mistrzyni miała operacje w obrębie stopy, dłoni i kolana. Potem kolejny zabieg kolana, operacje obu barków, resekcję obojczyka. Ma niebezpieczny kręgozmyk, połamane kręgi, przepukliny itd.

Agnieszka Rylik przyznała też, że do tej pory nie może sobie poradzić ze śmiercią partnera, od której upłynęły trzy lata. 

Nieprzychylnych komentarzy w mediach społecznościowych nie było wielu, ale pojawiały się od początku. Niektórzy dziwili się, że osoba tak aktywna w mediach (Rylik próbowała sił w telewizji, wydała nawet książkę) nie może znaleźć pracy, która nie wymaga sprawności fizycznej. Krytykowano także fakt, że jest nieubezpieczona, a to skutkuje brakiem środków na leczenie, które jest w Polsce bezpłatne.

Nowe fakty w sprawie Agnieszki Rylik. "Zarzuty prokuratorskie"

Wiele osób postanowiło pomóc byłej zawodniczce w potrzebie, ale prawdziwe przyczyny obecnych problemów Agnieszki Rylik w zupełnie innym świetle przedstawiła dziennikarka "Interwencji' Polsatu, Małgorzata Pietkiewicz.

Okazuje się, że Agnieszka Rylik ma nie tylko poważne długi, ale przede wszystkim są jej stawiane zarzuty prokuratorskie. 

Mamy do czynienia z około dwunastoma zarzutami: zarzuty oszustwa, doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzania mieniem po uprzednim wprowadzenie w błąd pokrzywdzonego. Każdy z takich czynów zagrożony jest karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Zarzuty zostały postawione, nie zostały jeszcze tylko ogłoszone. Planujemy je ogłosić w najbliższym czasie

– informuje Piotr Antoni Skiba z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Zobacz: 7 sprawców raka, których można pokonać bez leków

Poszkodowana przez Agnieszkę Rylik: Błagałam o zwrot pieniędzy

Dziennikarka "Interwencji" dotarła do kilku kobiet poszkodowanych w przeszłości przez Agnieszkę Rylik. Z ich relacji wynika, że była sportsmenka nie uregulowała wobec nich należności sprzed kilku lat, zobowiązań nawet z 2018 roku, czyli na długo przed deklarowaną depresją i problemami osobistymi pięściarki.

Wierzycielki domagają się zwrotu pieniędzy ze zbiórki, zablokowania zebranych środków, a prokuratura sprawdza, czy jest to prawnie możliwe.

Liczy na to choćby pani Eliza, która gdy tylko usłyszała o zbiórce, zadzwoniła zaraz na policję:

Piątego lutego otworzyłam Internet i zobaczyłam, że jest organizowana zbiórka na rzecz pani Agnieszki, która ma opiewać na 500 tys. zł, a internauci wpłacili już ponad 400 tys. zł. Zadzwoniłam na policję, bo przesłuchiwana byłam w 2021 roku, i przesłuchujący mi powiedział, że sprawa jest zawieszona z powodu tego, że prokuratura nie mogła zlokalizować podejrzanej, pani Agnieszki

– opowiada "Interwencji" pani Eliza.

Niezwykle poruszające są słowa pani Ani, której od lat nie zwraca pieniędzy Agnieszka Rylik, chociaż sytuacja tej kobiety z pewnością nie była łatwiejsza niż sportsmenki:

Potem nastąpił taki przełomowy moment w moim życiu, kiedy w nocy w naszym mieszkaniu wybuchł pożar. Całe nasze życie, wszystko co mieliśmy, spłonęło. Coś we mnie pękło, skontaktowałam się z Agnieszką, prosiłam o zwrot moich pieniędzy, prosiłam, wręcz błagałam. Nie odezwała się do mnie. I drugim takim przełomowym momentem był moment diagnozy i mojej choroby onkologicznej. To było ciężkie leczenie, na szczęście zakończone sukcesem. Nie prosiłam jej o pomoc finansową, ja prosiłam ją, żeby oddała pożyczone ode mnie pieniądze 

– opowiada pani Anna.

Poradnik Zdrowie Google News

Zarzuty wobec Agnieszki Rylik - jak się tłumaczy była mistrzyni?

Agnieszka Rylik nie neguje, że ma nieuregulowane długi wobec kobiet, które wypowiedziały się w programie "Interwencji". Podważa co najwyżej wysokość swoich zobowiązań, twierdzi też, że nie miała wiedzy co do niektórych poszkodowanych, że domagają się zwrotu pieniędzy.

Kobieta zapowiada, że odniesie się szczegółowo do zarzutów w najbliższym czasie. Na razie na Instagramie pojawiło się oświadczenie:

- W związku z emisją programu "Interwencja" pragnę poinformować, że nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z pełną treścią materiału, który został wyemitowany. W związku z powyższym, po dokładnej analizie programu, wraz z moim pełnomocnikiem prawnym, wrócę z pełnym oświadczeniem w tej sprawie. Redaktor Małgorzata Pietkiewicz, mimo pisemnych zapewnień, nie przedstawiła w programie mojego oświadczenia na zadane przez nią pytania. Dziękuję za zrozumienie.

Pełna treść pisemnego oświadczenia jest zamieszczona w sieci przez "Interwencję". W naszej ocenie niewiele nowego wnosi do sprawy. Może to ostateczne oświadczenie będzie inne?

Na razie wiadomo, że ewentualne osoby poszkodowane nie otrzymają szybko środków ze zbiórki. Komornik Przemysław Małecki z Izby Komorniczej w Warszawie tłumaczy, że nie może ich zająć, ponieważ nie są one zbierane bezpośrednio przez osobę, która zalega z płatnościami. "Te środki nie są zbierane przez dłużnika, tylko przez stowarzyszenie, które prowadzi zbiórkę, więc nie są to środki dłużnika" — wyjaśnia.

Miejmy nadzieję, że sprawa zakończy się porozumieniem, co pozwoli wyciszyć nieprzychylny klimat wokół zbiórki i generalnie tej formy wspierania innych. Osoby popularne mają większą szansę na zebranie sporych środków, ale zarazem wszelkie takie wątpliwości podważają idę zbiórek, co może zaszkodzić tym, których nie tylko zdrowie, ale i życie od nich zależy.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki